Świadectwa

Maryja Matką Miłosierdzia w moim życiu

Odkąd sięgam pamięcią Matka Boża zawsze była obecna w moim życiu. Wychowałam się pod Jej okiem i pod Jej sercem rozwijało się moje powołanie. Dzieciństwo i młodość spędziłam blisko sanktuarium maryjnego. Pamiętam swoje dziecięce pragnienie, że chciałam być jak Ona. Jeszcze nie wiedziałam, co to oznacza dla mnie konkretnie. Prosiłam często ze łzami, Maryjo, poprowadź mnie w życiu. I Maryja jak dobra matka poprowadziła mnie, najpierw studia, później praca. Jak patrzę na Jej prowadzenie jawi się w moim sercu jeszcze większa wdzięczność i miłość dla Jej wierności i matczynej opieki.


Szczególną łaską, której doświadczyłam w moim życiu dzięki wstawiennictwu Matki Bożej był kontakt z naszym Instytutem. Od dłuższego czasu szukałam własnej drogi do Pana Boga. Był to czas zmagania i różnego rodzaju trudności. Wtedy bardzo mocno prosiłam Matkę Bożą o pomoc i światło na dalszą drogę. W tej intencji modliłam się nowenną pompejańską, i Matka Boża jako Królowa Różańca Świętego zaprowadziła mnie przez konkretne osoby do Instytutu Przemienienia Pańskiego. Na potwierdzenie tego, że to Jej zasługa swój osobisty Akt oddania Matce Bożej dokonał się w pierwszą sobotę października w wigilię wspomnienia Matki Bożej Różańcowej. Kiedy uświadomiłam sobie, że to wyraźna zasługa Matki Bożej, byłam bardzo wzruszona, łzy momentami odbierały mi głos.

Był to moment, kiedy doświadczyłam tego, o czym pisał św. Ludwik Maria Grignion de Montfort. Według jego nauki człowiekiem TOTUS TUUS staje się ten, kto w pełni świadomie, z miłości i bez jakichkolwiek zastrzeżeń odda się Chrystusowi przez Maryję. Ten człowiek otrzymuje największy skarb: Matkę Bożą jako własność. W takim stopniu, w jakim oddajemy się Maryi, w takim samym Ona oddaje się nam. Też bez zastrzeżeń, z miłości, całkowicie i na zawsze! TOTUS TUUS może wypowiedzieć tylko ten, kto rzeczywiście cały należy do Niej. A wtedy słyszy od Maryi: TOTA TUA EGO SUM – CAŁA JESTEM TWOJA!Jest, o co zabiegać. Owoce tego wzajemnego oddania są wielkie: dusza Maryi mieszka w Tobie. Jej duch przenika Twojego ducha, a Jej Niepokalane Serce nakłada się na Twoje serce, Jej udział w łasce staje się Twoim udziałem.Maryjo, Niepokalana, oddaje się Tobie bez zastrzeżeń i dziękuję, że jesteś dla mnie Matką Miłosierdzia Bożego.

Kiedy przed laty szukałam swojej życiowej drogi, myślałam, że może to być albo zakon, albo małżeństwo. O instytutach świeckich dowiedziałam się od znajomego księdza i muszę przyznać, że sama nazwa już mi się nie spodobała, bo ja chciałam swoje życie poświęcić Panu Bogu, a nie wstępować do jakiegoś instytutu i to w dodatku świeckiego… Nazwa „instytut” kojarzyła mi się wtedy z Instytutem Obróbki Skrawaniem, albo z Instytutem Meteorologii i Gospodarki Wodnej… Pan Bóg ma jednak swoje drogi i po wielu duchowych rozmowach okazało się, że to właśnie to, czego szukałam. Ksiądz, który wtedy był moim spowiednikiem z wielką cierpliwością odpowiadał na nurtujące mnie pytania, aż któregoś dnia zaproponował mi spotkanie z osobą należącą do Instytutu Świeckiego Przemienienia Pańskiego. Bałam się tego spotkania, bałam się praktykowania rad ewangelicznych, szczególnie ubóstwa i posłuszeństwa i sama przed sobą niemal piętrzyłam problemy, żeby się w końcu okazało, że się nie nadaję, że nie podołam, i że chyba lepiej dać sobie spokój… Tymczasem po spotkaniu z przemiłą panią (już nieżyjącą) okazało się, że jest zupełnie inaczej, zaczęły się regularne spotkania, poznałam więcej osób, które mnie zachwyciły swoją pogodą ducha, radością, życzliwością, aż w końcu rozpoczęłam „okres próby” w instytucie. Był to czas porządkowania wiedzy, ale również czas poznawania siebie, swoich braków ale też zalet. Potem przyszły pierwsze śluby, potem kolejne czasowe i wreszcie stałe, kiedy to w pełni, na zawsze oddałam się Panu Bogu.Dziś mogę powiedzieć, że nie wyobrażam sobie innej drogi… to jest moje miejsce, moje życie… Nie zawsze było mi łatwo, czasem to ja niedomagałam, a czasem inne osoby ze wspólnoty… ale taka jest przecież codzienność… Jednak siła do pokonywania różnych problemów zawsze płynie od Pana Boga i mocno wierzę, że będzie tak do końca życia. Czuję się więc bezpieczna, szczęśliwa i spełniona… Dziękuję Ci, Panie, za moją wspólnotę i za to, że mnie do niej powołałeś…..
Adorować Ciebie
Panie
znaczy wpaść
w Twe Światło
i moc Słowa
i w tym Blasku
zstąpić
z Góry
by poderwać
świat
do Nieba

Przybyłam do Lasek serdecznie przyjęta w Domu Rekolekcyjnym przez gościnne Siostry Franciszkanki Służebnice Krzyża. Wkrótce napełnił się dom „stary” i „nowy”, i zawrzało jak w ulu! – To eksplozja radosnych powitań otwierała doroczne spotkanie rekolekcyjne naszej Wspólnoty. Kolejny już raz przybyłyśmy tu z różnych miejscowości, w których mieszkamy na co dzień – samotnie lub w rodzinach, niejednokrotnie daleko od siebie… W odniesieniu do naszego powołania do życia konsekrowanego w świecie – to oddalenie nie osłabia – lecz, przy Bożej pomocy – zdaje się sprzyjać jedności i stałej, serdecznej więzi. Podtrzymują ją naturalnie różne spotkania formacyjne, modlitewne… towarzyskie i inne, wspomaga łączność „komórkowa”, internetowa, korespondencyjna przez krążące wśród nas wspólnotowe „pisemko”, a także nasze małe „tradycje” i piosenki. Przede wszystkim jednak fundamentem naszej więzi i jedności jest nasz umiłowany charyzmat Taboru..

Wprawdzie spragnione „wygadania się” (czego nam zawsze za mało!) – już pod wieczór pierwszego dnia tygodniowych rekolekcji wchodzimy w ciszę – nastawiamy się na słuchanie, rozważanie, adorację, na wspólne przeżywanie Eucharystii i Liturgii Godzin.

Atmosfera Lasek sprzyja ciszy i wpatrywaniu się w TO, co niewidzialne… – ożywia wdzięczność za otrzymane dary Boże, zwłaszcza te szczególne, związane z naszym powołaniem.

Pamiętam mój pierwszy krok w tej Wspólnocie. Był to Akt Oddania Matce Bożej – Pierwszej Przemienionej – a po odpowiednim czasie przygotowania – śluby trzech rad ewangelicznych wraz ze zobowiązaniem do pełnienia służby apostolskiej dla przemiany świata na chwałę Bożą. I tak zostałam włączona w rodzinę Przemienienia.W miarę upływu lat, coraz bardziej cenimy w niej DAR naszego charyzmatu Taboru. W jego świetle jaśniej widzimy otaczającą rzeczywistość i pojmujemy bogactwo ewangelicznego przesłania z Góry Świętej. Wśród trudności i zagrożeń, na styku napięć cywilizacyjnych i zmagań o miejsce i chwałę Boga w świecie – możemy ufnie i spokojnie oddychać tlenem nadprzyrodzonej, Bożej atmosfery. Jest to możliwe w oparciu o skałę Kościoła Chrystusowego.

Pamiętam, jak żywo interesowała się pani Halina – nasza Założycielka – wszystkim, co się działo w Kościele i w świecie, jak bardzo często powtarzała swoje ulubione Sentire cum Ecclesia!

Kościół ten, w zarysie, reprezentowali na Taborze wybrani Świadkowie. Wobec nich, tych najbliższych Przyjaciół Pan Jezus odsłonił SIEBIE w tej dotąd skrywanej Wielkiej Tajemnicy. Ukazał Swe Bóstwo i pełnię chwały Swego Przemienionego Człowieczeństwa. Stało się to w czasie intymnego, modlitewnego zjednoczenia z Ojcem. Jakże wzrusza ten Głos Ojca dochodzący z Obłoku – i wyznanie – wobec ludzi – pełnego miłości upodobania w Synu… Jakże wzrusza troska o umocnienie Apostołów na godzinę Krzyża i pouczenie w słowach: „Jego słuchajcie”…

Widzimy w tym zachętę do kontemplacji, do zawierzenia i posłuszeństwa, do ożywiania i realizacji wśród nas duchowości Komunii zakotwiczonej w Bogu – TRÓJCY!I my też wciąż czujemy się umacniane przez Niego na godziny naszych życiowych prób i krzyży. Dziękujemy za ukazanie na teraz i po wsze czasy wspaniałego CELU, do którego w Chrystusie wszyscy jesteśmy powołani i przeznaczeni przez uczestnictwo w chwale Jego zwycięskiego Zmartwychwstania… Tego zapowiedź już rozbłysła w wydarzeniu Przemienienia na Taborze.

Ta perspektywa wyzwala radość i nadzieję i prowadzi do kontemplacji Oblicza Tego, który jest „Najpiękniejszy z synów ludzkich, Niezrównany” (Vita consecrata).

W czasie rekolekcji, dzięki rozważaniom Księdza Rekolekcjonisty, jaśniej poznałam głębię miłości naszego Pana, który jako Prawdziwy Bóg i Prawdziwy Człowiek poddał się w Swym życiu niejednej przemianie… Przebył drogę: przez Wcielenie i życie ukryte w ludzkiej zwyczajności, przez Przemienienie na Taborze…, przez dar Eucharystii na Ostatniej Wieczerzy, przez zupełne wyniszczenie i wejście w śmierć, do wyniesienia Człowieczeństwa w zwycięskiej chwale Zmartwychwstania, a przez Swe Mistyczne Ciało do… utożsamienia się z każdym człowiekiem…

Pragniemy, aby i przez nasze życie, przez wszystkie jego etapy, przeszedł Pan Jezus, wejrzał na nasze mizerne wysiłki nawracania się i dopomagał Swą przemieniającą mocą.

O zmierzchu ostatniego dnia rekolekcji otoczyłyśmy mogiłę śp. Haliny na cmentarzu i w modlitwie polecałyśmy Panu Ją i Te, które uprzedziły nas w drodze do Domu Ojca.

Jeszcze tylko rozśpiewany, pogodny wieczór i po porannej Mszy świętej z błogosławieństwem i misją wracamy do swoich domów, do pracy w szkole, w szpitalu, w hospicjum, w biurze, na uczelni itp.

Problemy, biedy, cierpienia i radości – własne i cudze – niesiemy na codzienną Eucharystię, ucząc się z pomocą Matki Bożej i naszej Matki we wszystkim widzieć, przyjmować i wielbić Wolę Bożą.

Teresa

Z rekolekcji w 2012 r.

Kiedy przed laty szukałam swojej życiowej drogi, myślałam, że może to być albo zakon, albo małżeństwo. O instytutach świeckich dowiedziałam się od znajomego księdza i muszę przyznać, że sama nazwa już mi się nie spodobała, bo ja chciałam swoje życie poświecić Panu Bogu, a nie wstępować do jakiegoś instytutu i to w dodatku świeckiego… Nazwa „instytut” kojarzyła mi się wtedy z Instytutem Obróbki Skrawaniem, albo z Instytutem Meteorologii i Gospodarki Wodnej… 

Pan Bóg ma jednak swoje drogi i po wielu duchowych rozmowach okazało się, że to właśnie to, czego szukałam. Ksiądz, który wtedy był moim spowiednikiem z wielką cierpliwością odpowiadał na nurtujące mnie pytania, aż któregoś dnia zaproponował mi spotkanie z osobą należącą do Instytutu Świeckiego Przemienienia Pańskiego. Bałam się tego spotkania, bałam się praktykowania rad ewangelicznych, szczególnie ubóstwa i posłuszeństwa i sama przed sobą niemal piętrzyłam problemy, żeby się w końcu okazało, że się nie nadaję, że nie podołam, i że chyba lepiej dać sobie spokój…

Dom Rekolekcyjny w Laskach

Kaplica

Tymczasem po spotkaniu z przemiłą panią (już nieżyjącą) okazało się, że jest zupełnie inaczej, zaczęły się regularne spotkania, poznałam więcej osób, które mnie zachwyciły swoją pogodą ducha, radością, życzliwością, aż w końcu rozpoczęłam „okres próby” w instytucie. Był to czas porządkowania wiedzy, ale również czas poznawania siebie, swoich braków ale też zalet. Potem przyszły pierwsze śluby, potem kolejne czasowe i wreszcie stałe, kiedy to w pełni, na zawsze oddałam się Panu Bogu. 

Dziś mogę powiedzieć, że nie wyobrażam  sobie innej drogi… to jest moje miejsce, moje życie… Nie zawsze było mi łatwo, czasem to ja niedomagałam, a czasem inne osoby ze wspólnoty… ale taka jest przecież codzienność… Jednak siła do pokonywania różnych problemów zawsze płynie od Pana Boga i mocno wierzę, że będzie tak do końca życia. Czuję się więc bezpieczna, szczęśliwa i spełniona…

Dziękuję Ci, Panie, za moją wspólnotę i za to, że mnie do niej powołałeś…..

Rekolekcyjne refleksje

Przybyłam do Lasek serdecznie przyjęta w Domu Rekolekcyjnym przez gościnne Siostry Franciszkanki Służebnice Krzyża. Wkrótce napełnił się dom „stary” i „nowy”, i zawrzało jak w ulu! – To eksplozja radosnych powitań otwierała doroczne spotkanie rekolekcyjne naszej Wspólnoty. Kolejny już raz przybyłyśmy tu z różnych miejscowości, w których mieszkamy na co dzień – samotnie lub w rodzinach, niejednokrotnie daleko od siebie… W odniesieniu do naszego powołania do życia konsekrowanego w świecie – to oddalenie nie osłabia – lecz, przy Bożej pomocy – zdaje się sprzyjać jedności i stałej, serdecznej więzi. Podtrzymują ją naturalnie różne spotkania formacyjne, modlitewne… towarzyskie i inne, wspomaga łączność „komórkowa”, internetowa, korespondencyjna przez krążące wśród nas wspólnotowe „pisemko”, a także nasze małe „tradycje” i piosenki. Przede wszystkim jednak fundamentem naszej więzi i jedności jest nasz umiłowany charyzmat Taboru.. 

Wprawdzie spragnione „wygadania się” (czego nam zawsze za mało!) – już pod wieczór pierwszego dnia tygodniowych rekolekcji wchodzimy w ciszę – nastawiamy się na słuchanie, rozważanie, adorację, na wspólne przeżywanie Eucharystii i Liturgii Godzin. 

Atmosfera Lasek sprzyja ciszy i wpatrywaniu się w TO, co niewidzialne… – ożywia wdzięczność za otrzymane dary Boże, zwłaszcza te szczególne, związane z naszym powołaniem. (…)

Dom Rekolekcyjny w Laskach

"Koronacja NMP" Diego Velázquez

Pamiętam mój pierwszy krok w tej Wspólnocie. Był to Akt Oddania Matce Bożej – Pierwszej Przemienionej – a po odpowiednim czasie przygotowania – śluby trzech rad ewangelicznych wraz ze zobowiązaniem do pełnienia służby apostolskiej dla przemiany świata na chwałę Bożą. I tak zostałam włączona w rodzinę Przemienienia. 

W miarę upływu lat, coraz bardziej cenimy w niej DAR naszego charyzmatu Taboru. W jego świetle jaśniej widzimy otaczającą rzeczywistość i pojmujemy bogactwo ewangelicznego przesłania z Góry Świętej. Wśród trudności i zagrożeń, na styku napięć cywilizacyjnych i zmagań o miejsce i chwałę Boga w świecie – możemy ufnie i spokojnie oddychać tlenem nadprzyrodzonej, Bożej atmosfery. Jest to możliwe w oparciu o skałę Kościoła Chrystusowego.

Pamiętam, jak żywo interesowała się pani Halina – nasza Założycielka – wszystkim, co się działo w Kościele i w świecie, jak bardzo często powtarzała swoje ulubione Sentire cum Ecclesia! 

Kościół ten, w zarysie, reprezentowali na Taborze wybrani Świadkowie. Wobec nich, tych najbliższych Przyjaciół Pan Jezus odsłonił SIEBIE w tej dotąd skrywanej Wielkiej Tajemnicy. Ukazał Swe Bóstwo i pełnię chwały Swego Przemienionego Człowieczeństwa. Stało się to w czasie intymnego, modlitewnego zjednoczenia z Ojcem. Jakże wzrusza ten Głos Ojca dochodzący z Obłoku – i wyznanie – wobec ludzi – pełnego miłości upodobania w Synu… Jakże wzrusza troska o umocnienie Apostołów na godzinę Krzyża i pouczenie w słowach: „Jego słuchajcie”… 

Widzimy w tym zachętę do kontemplacji, do zawierzenia i posłuszeństwa, do ożywiania i realizacji wśród nas duchowości Komunii zakotwiczonej w Bogu – TRÓJCY

I my też wciąż czujemy się umacniane przez Niego na godziny naszych życiowych prób i krzyży. Dziękujemy za ukazanie na teraz i po wsze czasy wspaniałego CELU, do którego w Chrystusie wszyscy jesteśmy powołani i przeznaczeni przez uczestnictwo w chwale Jego zwycięskiego Zmartwychwstania… Tego zapowiedź już rozbłysła w wydarzeniu Przemienienia na Taborze. 

Ta perspektywa wyzwala radość i nadzieję i prowadzi do kontemplacji Oblicza Tego, który jest „Najpiękniejszy z synów ludzkich, Niezrównany” (Vita consecrata).

W czasie rekolekcji, dzięki rozważaniom Księdza Rekolekcjonisty, jaśniej poznałam głębię miłości naszego Pana, który jako Prawdziwy Bóg i Prawdziwy Człowiek poddał się w Swym życiu niejednej przemianie… Przebył drogę: przez Wcielenie i życie ukryte w ludzkiej zwyczajności, przez Przemienienie na Taborze…, przez dar Eucharystii na Ostatniej Wieczerzy, przez zupełne wyniszczenie i wejście w śmierć, do wyniesienia Człowieczeństwa w zwycięskiej chwale Zmartwychwstania, a przez Swe Mistyczne Ciało do… utożsamienia się z każdym człowiekiem… 

 

"Trójca Święta" Andriej Rublow

Pragniemy, aby i przez nasze życie, przez wszystkie jego etapy, przeszedł Pan Jezus, wejrzał na nasze mizerne wysiłki nawracania się i dopomagał Swą przemieniającą mocą

O zmierzchu ostatniego dnia rekolekcji otoczyłyśmy mogiłę śp. Haliny na cmentarzu i w modlitwie polecałyśmy Panu Ją i Te, które uprzedziły nas w drodze do Domu Ojca. 

Jeszcze tylko rozśpiewany, pogodny wieczór i po porannej Mszy świętej z błogosławieństwem i misją wracamy do swoich domów, do pracy w szkole, w szpitalu, w hospicjum, w biurze, na uczelni itp. (…) 

Problemy, biedy, cierpienia i radości – własne i cudze – niesiemy na codzienną Eucharystię, ucząc się z pomocą Matki Bożej i naszej Matki we wszystkim widzieć, przyjmować i wielbić Wolę Bożą.

Teresa

GotoTop