Czcimy ks. Bukowińskiego

Czcimy bł. ks. Władysława Bukowińskiego

W miejscu naszych spotkań znajdują się relikwie Kapłana, który 11 września 2016 r. w katedrze Matki Bożej Fatimskiej Matki Wszystkich Narodów w dalekiej Karagandzie został ogłoszony błogosławionym.

Kim był i dlaczego zajmuje ważne miejsce w życiu naszej wspólnoty?

Władysław Bukowiński urodził się 4 stycznia 1905 r. Dzieciństwo spędził we wsi Hrybienikówka na Ukrainie. W 1921 r. zdał egzamin maturalny w II Szkole Realnej w Krakowie i rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim, które ukończył otrzymując tytuł magistra prawa. W 1926 podjął decyzję wstąpienia do seminarium duchownego. Święcenia kapłańskie otrzymał w Krakowie, w katedrze na Wawelu 28 czerwca 1931 r. z rąk metropolity krakowskiego abp. Adama Stefana Sapiehy. Pracował jako duszpasterz i katecheta w Rabce i Suchej Beskidzkiej, a następnie na własną prośbę wyjechał na Kresy do Łucka. Tam zastała go II wojna światowa i rozpoczęła się seria aresztowań: pierwsze w 1940 r. – z którego został cudownie ocalony już podczas egzekucji; następne w 1945 r. – zakończone wyrokiem skazującym na 10 lat łagrów na Uralu. Po wyczerpującej, kilkunastogodzinnej pracy odwiedzał chorych w więziennym szpitalu. Codzienną Eucharystię sprawował w więziennych łachmanach wcześnie rano, klęcząc na pryczy, która była zarazem ołtarzem.

W 1954 r. został zwolniony z obozu i zesłany do Karagandy, gdzie pracował jako stróż na budowie. Jednocześnie podjął tajne duszpasterstwo. Odprawiał Msze Święte w prywatnych mieszkaniach przy zasłoniętych oknach.

W czerwcu 1955 odrzucił propozycję powrotu do Polski i zdecydował się przyjąć obywatelstwo ZSRR, by pozostać na stałe w Kazachstanie. Pokonywał wiele kilometrów, by dotrzeć do miejsc, gdzie ludzie z utęsknieniem czekali na kapłana. Jego posługa duszpasterska, była traktowana przez władze radzieckie jako nielegalna i już w 1958 r. został po raz kolejny aresztowany, a następnie skazany na 3 lata obozu pracy.

Jeden ze współwięźniów zostawił takie świadectwo o ks. Bukowińskim: 

W tym piekle zła, niesprawiedliwości, krzywdy, bólu i cierpienia szukałem człowieka – wzoru dla siebie. (…) Nie tylko słowem głosił miłość, ale czynem praktykował na co dzień. Pomagał innym nosić drzewo, dzielił się skromną porcją chleba, oddawał innym cieplejszą bieliznę, nie patrząc na narodowość lub pochodzenie.

Zwolniony z obozu pracy powrócił do Karagandy, pełniąc ponownie posługę duszpasterską. Zmarł 3 grudnia 1974 r.  Po beatyfikacji jego wspomnienie liturgiczne obchodzone jest 20 czerwca. 

A dlaczego w naszej wspólnocie zagościła ta niezwykła postać? Połączył nas… Związek Radziecki! Od samych początków w Instytucie obecna była modlitwa o nawrócenie ateistycznej Rosji. Zatem nasza modlitewna troska o wiarę ludów za naszą wschodnią granicą spotkała się z taką samą troską ks. Bukowińskiego, który zabiegał o to przez swoją posługę duszpasterską. Także naszym powołaniem jest, by „nie tylko słowem głosić miłość, ale czynem praktykować na co dzień”.

GotoTop